PSYCHIATRA POSZUKIWANY OD ZARAZ :)

Wspominałam, że zdrowa psychicznie to w moim przypadku pojęcie względne?
Nie …
Patrzę właśnie na reklamę, jakiś śledzi - 

"Posmakuj dzikości.."

Chyba nie wiedzą o czym mówią... Posmakowałam... Leżę i myślę, jak dożyć do jutra. 

Biegania potrzebuję, jak ryba wody, parówa musztardy, poranek - kawy...
Co tam, że sześć tygodni leżałam, czytałam, pisałam  i pisałam, to nic... 
O piątej rano poczułam się wyspana. 
Pomyślałam, że jeszcze chwilę poleżę, 
to odleżyn dostanę. 
Przecież jestem jak stonka... 
Nie ???
Ja to przecież przerośnięta LARA CROFT 

Dziesięć kilometrów to przecież taki duży Pikuś - właściwie, to czemu nie Burek???
Sześć tygodni siedzenia na tyłku, co to  dla Joanny dziesięć kilometrów??
Dobra, przyznam się, jestem tak zeschizowana.
Po przebudzeniu pomyślałam nawet o dziesięciu kilometrach ….
Dlaczego, by nie dziesięć, to przecież,jak małe piwo...
Kawa, woda i na rower...
Kurna ale stara dupa ze mnie  pomyślałam, gdy jeszcze nie dojechałam, a za to spociłam się i zasapałam.  

Mróz szczypał moje dupsko. Tylko on ma takie odpały w lutym.  
Zeszłam z tego roweru ... 
Na wszelki wypadek przypięłam go, bo z nogi 9km, to byłoby naprawdę ciężko...

Nawet nie przypuszczałam , że będzie tak ciężko …
Jak to możliwe, aby nogi stały się, jak nie moje... 
Pierwszy, kiedy wreszcie będzie ten pierwszy kilometr. 
Teraz dowiaduję się, że  pierwszy kilometr przebyłam w siedem minut z hakiem. 
Umieram, czy ktoś mnie słyszy.... Krzyczę w milczeniu....

Może by tak, jakaś przerwa na siku ???
Wytrzymam...
Trzeci kilometr. Jest gorzej niż mogłam przypuszczać. Jakieś dziewięć minut i coś tam po przecinku. 
Na czwartym było mi tak dobrze, że mogłabym bym tak zostać. To niesamowite, że radość z pokonania samego siebie, może być tak budująca. 
Ponownie to kocham...
Dobrze, że mi nie odwaliło na dobre i nie postanowiłam zrobić dychy.
Na to mam ciągle czas...
Wiecie co? Uwielbiam to moje niezrównoważenie psychiczne. 
Gdyby nie one, nie zdecydowałabym si na ten hardcor :)
Jeszcze tylko dziewięć kilometrów na rowerze...
Kierowcy patrzą na mnie, jak na rasową wariatkę. Przy tej muzie nie sposób się nie śmiać i nie ruszać tyłkiem.

Dobra … Dzisiaj umieram...Tylko dzisiaj







Komentarze

  1. :) no i jeszcze Luis Fonsi - Despacito i całą naprzód. Ojjj... przyznam się bez bicia że nie biegałam całą zimę. Chodzę na treningi na siłownię i czeka na mnie trener z nowymi pomysłami na wykończenie mnie :) Wita mnie z radością i sztangą

    OdpowiedzUsuń
  2. Wesołej ten Twój trener JaGa. ..
    Ja myślę & że jak do jutra przeżyję, to przyjdzie mi żyć i żyć...

    OdpowiedzUsuń
  3. Pokonać siebie - rzeczywiście niesamowite uczucie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ... dodam. .
      Dożyć jutra...
      Bieganie daje niesamowitego kopa.
      Póki nie pobiegniesz nie wiesz na ile Cię stać.
      Teraz pozostaje biegać i trzymać pion😊

      Usuń
  4. Pokonywanie siebie to wielka satysfakcja, bardzo często to robię. W biegu czy na siłowni, lubię to. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak. Nigdy tak naprawdę nie wiesz na ile cię stać, póki nie spróbujesz

      Usuń
  5. Zmęczyłam się samym czytaniem. Chyba mam za wysoki poziom empatii. Albo lenistwa ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szacun! Ja wymiękłem na głupiej glinie:))

    OdpowiedzUsuń
  7. przypomniał mi się mój dawny sensei karate... po forsownej rozgrzewce, gdy pot spływał potokiem po ścianach i wszystkich z sufitu trzeba było zbierać uśmiechał się złośliwie i mówił:
    - zmęczeni?... to teraz zaczynamy trening...
    czyli już wiesz, co masz robić: dziś 20 kilometrów...
    p.jzns :)...

    OdpowiedzUsuń
  8. O matko, gdzieś Ty spacerowała we mgle po jakichś szuwarach?!
    Nie bałaś się jakiegoś partyzanta-gwałciciela? ;)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziubasowa, zdaje się, że to Ty jesteś w grupie ryzyka. Ja to już za stara jestem

    OdpowiedzUsuń
  10. może mi się tylko zdawało, ale przeczytałem niewyartykułowany żal, że tylko mróz szczypie w miękkie tkanki. ale jak tak już mam, że nadinterpretacja nie schodzi mi z ramienia... a może z sumienia? zapomniałem... w każdym razie chwała Mrozowi, że docenił i zaryzykował - czasy trudne dla szczypiących...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty