Tuesday, 20 November 2018

BYĆ JAK BUKOWSKI

Poznałam go przez kogoś kto, tak dzisiaj mi się wydaje, utożsamiał się z nim.Dostał nawet ode mnie 3 książki w prezencie, a każda po 50 zeta,bo twórczość Bukowskiego kosztuje i przepadł z nimi ,jak dziecko ulicy😆😆😆
Bukowski to nie jedynie alkoholik, ćpun ,człowiek ulicy i lump.
Dla mnie jest on prawdą o bycie.
Nie posiadając nic nie odczuwasz potrzeby wspinania się po trupach wyżej, bo nie ma trupów i doceniasz co masz.
Robisz tak po prostu swoje i wiesz w czym jesteś najlepszy.


Człowiek który mógł wszystko,a że nie miał nic
To nic miał za wszystko
Może dlatego nigdy nie zazdrościł korzystał z życia i szanował ludzi 
Człowiek który nic miał za wszystko

Sunday, 18 November 2018

MAM I JA https://youtu.be/Cwh26ccDz7g

 https://youtu.be/Cwh26ccDz7g https://youtu.be/Cwh26ccDz7g


Patrzyłam w te Twoje diabelsko czarne oczy i pomyślałam sobie, kurna, jaka ja głupia jestem z tym gnaniem, pośpiechem, jaka ja durna z tym udowadnianiem światu, 
że stać mnie na wiele. Obudziłam się zielona. Dokładnie zzieleniałam z zazdrości, że facet taki, jak ty, z tym wszystkim co ma i do czego doszedł,
mówi o sobie tak szczerze, że nie wie nic, że głupi jest, 
że kocha babcię i wkurza go ten nadmuchany pustotą świat, że facet taki, jak ty bez cienia pychy opowiada o tym, że podobno głupi jest, bo nie zna języków - pomyślałam nawet, że na całe szczęście, bo ten niemiecki to nam wystarczy, 
a jakby się przypadkiem polskiego nauczył, to dopiero by się zaczytał i rozwinął, jak dywan czerwony w bazylice w Licheniu i straciłabym jedynego mądrego głupca na tym kosmicznym wszechświecie.

Najtrudniej być idiotą w tym świecie pędzącym niczym rakieta w stronę śmierci, omijając w prędkości piękny poranek, wschód słońca, uśmiech tych co nas kochają, zjeść prosty posiłek, przejść obok prawdy i pomyśleć
JAKA JA GŁUPIA, JAKA GŁUPIA...
Może jutro umrę, a ja pędzę na rezerwie 
:)
Kończę ten list, jako głupio szczęśliwa istota - niech moc będzie z Wami wszystkimi, tymi, którym się wydaje, że są mądrzy pomiędzy głupimi. 


Thursday, 15 November 2018

ODMIENIEC Z TEL AWIWU

Prócz namiętnego palenia garów😆😆dzisiaj drugi w tym tygodniu wylądował w koszu,
jaram się  czytaniem.
Straż mnie ostrzegała, że z tą podnietą źartów nie ma😆😆 to zwolniłam i kartkuję na dwójeczce , 

Autorka tej historii gojka, to zagorzała ateistka, w dodatku ciekawa świata, zboczona podglądaczka innych kultur, pozostająca w związku z chłopakiem wyznania islamskiego, ale tylko do połowy tej książki.
Zostaje zatrudniona w domu bogatych konserwatywnych Żydów.
Już sam ten fakt zakrawa na parodie :
Ateistka sypiająć z islamistą,
trafia do zamkniętego domu konserwatywnych Żydów!!!!
Dzieciaki , którym pomaga w odniesieniu sukcesów w szkole,  robią zakłady, kiedy nastąpi ten magiczny moment, gdy młoda studentka zostanie wykopana z ich domu i z hukiem wyląduje obok swojego Irańczyka.


Wasze są ulice,  a nasze kamienice!!!


Dokładnie macie rację-kochać Żydów za tę nadętość i bufonadę???
No litości!!!


Niby skąd Żydzi mają tyle pieniędzy,
i stanowisk???
Naród bez przynależności, za to z potęgą tradycji i majątku.

Przeczytałam tą świetnie opowiedzianą historię , to Wam powiem:
 W jedności siła. 

Może zacznę od początku, bo wyszło mi widzę już trafne zakończenie😆 

Holenderska studentka,
przemyca nowoczesne metod nauczania do żydowskiego domu z tradycjami, który zamknięty na świat zewnętrzny rządzi się wyłącznie własnymi prawami- prawami żydowskiego domu.

Kobieta ma szansę zaobserwować, wszystkie obyczaje rodziny,

dotyczące czystości , koszernego jedzenia i mądrości zgromadzonej w Torze. 
Przenika w ten świat ze swoimi nowatorskimi metodami edukacji. 
W gruncie rzeczy nie mialam pojęcia, iż żydowskie dziewczynki uczą się jeździć na rowerze w miejscach zamkniętych dla obcych, aby pomocna ręka obcego nie przyczyniła się do nieczystości młodej kobiety. Za to nauka jazdy samochodem to już istny cyrk. Wyobrażacie sobie tę czystość żydowską i napalonego instruktora????
Tatuś dobiera nauczyciela, który zostaje fachowo poinstruowany o zasadach dziewictwa i o żadnym ślinotoku z jego strony nie może być mowy...

Urzekła mnie w tej książce miłość do tradycji, duma z przynależności i hołd oddawany mądości.
Ludzie którzy przeżyli Holocaust nigdy tam myślą nie wracają. 
Żyją codziennością.
Babcia dzieci,
w pewnym momencie pięknie powiedziała, że faszyści spalili ciała,ale mądrość nie poddaje się piecom, ona jest niezniszczalna.

W mojej skromnej opinii, pisarka w książce przemyciłam wielką mądrość. Naród przetrwa póki żyje jego kultura,tradycja i mądrość.
Żydzi to naród inwestujących wszystkie pieniądze w wykształcenie swoich dzieci,bo wiedza jest tym,
na czym zbija się majątek.
Czytając odczuwałam wstyd.
Polska ma określone granice,jest piękna mamy tradycje sięgające tysiącleci, jesteśmy waleczni,odpowiedzialni i mądrzy brakuje nam szacunku do siebie i przodków.
Potęga tkwi w umiłowaniu mądrości. ..

Tuesday, 13 November 2018

SOCJOPATKA

Czemu służyć ma mąż???
Mąż to skarb!😆😆😆
Niezastąpiony nawet po śmierci😘😗
Patrzę na nią przy śniadaniu,jak w zamyślenia oddaje się procesowi gryzienia, memlania,mlaskania.
Milczy....
Ja też
Myślę sobie,  że pewnie podatna jest na hipnozę. Nie mam złudzeń jej tu nie ma!
Ruchy szczęki stają się bardziej wymowne.
No i jest
Stop klatka
Kobieta chwyta za zęby, swoje 😗nie moje.
Wykonuje kilka mniej znanych mi czynności i cyk , wyrzuca je przed siebie.
Oczywiście manewr nie przypomina pchnięcia kulą , dokonaną ręką naszej Wróblewskiej,
 bo to jednak ciągle jej niemiecka kończyna
 ze zwitkiem zapomnianej muskulatury,ciasno przebijającej się przez pomarszczone dziewięćdziesięcioletnie ciało.
Teraz nie potrzebuję widzieć. Słyszę wszystko perfekcyjnie,każde odbicie, przetarcie i wyhamowanie.
Szczęka z hałasem odbija się kilkakrotnie
się o stół. Spada po cichu. Ląduje na miękkim włochatym dywanie, niczym spadochroniarz w trawach sawanny.
- To nie moje zęby !!!- Krzyczy tak, jakbym to ja była głucha, a nie ona.
"Moje też nie są" -pomyślałam.
Nawet po śmierci, nawet po śmierci
kobieta -socjopatka nawet po śmierci nie zostawia męża w spokoju!

Thursday, 8 November 2018

Wybór Kochanie wybór Należy Do Ciebie

W poniedziałek udało mi się obejrzeć bardzo krótki,acz czytelny reportaż w Dzień Dobry TVN dotyczący narkotyków,  dopalaczy i generalnie uzależnień. Bohaterami byli młodzi chłopcy, którzy po terapii w Zakładzie Psychiatrycznym nadal borykają się z lękami chorobami 
dwu - biegunowymi i nieznaną mi odmiana schizofremii.
Tylko błagam, nie mówcie że nie wasz problem. Ostatecznie wszystkie jesteśmy czyimiś siostrami, matkami, cholernymi znajomymi i tym podobne.
Napisze tak, dobrze by było,aby narkotyki były do dupy- dupą wchodzą i dupą wychodzą.
Tak nie jest one wchodzą do głowy, niszczą neurony,  zmieniają ilość dopaminy...
Generalnie robią kocioł
Dopalacze to narzędzie dynamicznej psychozy.  Wczoraj czytałam jakiś dziwny wywiad z miliarderen,  bosem z Pomorza,  który dorobił się na debilach- dokładnie  tak określił swoich potencjalnych klientów.
Popyt na DEBILI musi być ogromny, bo mimo zamknięcia kilkunastu punktów właściciel  ma na to wyrąbane
Teraz najgorsze dla rodzin tych ludzi
Są przymiarki aby odstawić dotację dotyczącą leków  dla alkoholików i ćpunów. Pomoc finansowa spadnie na najbliższą rodzinę. Może należy pomyśleć o przeciwdziałaniu, edukacji i przedsięwzięciu wszelkich środków zapobiegawczych już dzisiaj???
.  Nadzieja w spadku poziomu debilizm w społeczeństwie....
Pozdrawiam , a poniżej coś co znalazłam.
Takie są skutki zabaw z używkami
. Drogie dzieci z tego się nie wychodzi. ..

"(…)
Pragnął przespać spokojnie chociaż jedną noc. Jego marzenia były tak prozaiczne, a jakoś ciągle nie mogły się ziścić. Samotne noce były najgorsze. Zapijał się do nieprzytomności, aby nie słyszeć tych szeptów. Koksował jak oszalały, a szatan nie ustępował. Te głosy zabijały jego wolę życia. Świrował. Ze strachu wolał się nie kłaść na trzeźwo do łóżka.
Powinien do nich przywyknąć. Nie potrafił...
Zasypiał w swojej ulubionej pozycji: Siedząc na dywanie z głową wspartą o łóżko.
Obudził go znajomy dotyk. Po tym, gdy nie zareagował, ktoś jakby nim mocniej potrząsnął.
Poczuł to kilkakrotnie, nim na dobre otworzył oczy. Wtedy ją zobaczył.
Stała przed nim babci Stasia i wyglądała na bardziej niż zniecierpliwioną.
Wyglądała tak, jakby szykowała się do snu. Kiwała się nad nim w białej koszuli nocnej,
z haftowanymi przy szyi różyczkami, w tych swoich długich do pasa włosach,
splecionych w srebrny warkocz. Był nawet gotów stwierdzić, że nic się nie zmieniła, ale ciągle nie potrafił sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz ją widział. Zresztą nie mógł nawet zapytać.
Wyglądała na wściekłą.
Do twarzy miała przylepiony ten stary, sarkastyczny uśmiech. Wszyscy troje mieli go po niej.
- Wstań gamoniu i wyłącz czajnik, bo zaraz się spali!! - Faktycznie, z kuchni dochodziło przenikliwe gwizdanie czajnika. Trudno było tego nie usłyszeć. Poderwał się, jakby ktoś go w tyłek bolcem potraktował. Kuchnie wypełniał dym i totalny smród spalenizny. Naczynie, które całkiem niedawno służyło do gotowania wody, nie nadawało się do tego wyraźni. Hałasując niemiłosiernie wrzucił je do zlewu. Dopiero otwarte na oścież okna wpuściły do środka przenikliwie chłodne zimowe powietrze. Wreszcie przyszło długo oczekiwane opamiętanie. Rozglądał się po zadymionym pomieszczeniu, w którym nie dostrzegał babci Stasia. Gdzie ona przepadła? Zupełnie, jakby się rozmyła, uniosła do góry i wyparowała przy samym suficie.
Kurwa!!! Jaka babcia Stasia ??? Przecież ona nie żyje od przeszło dwudziestu lat!
Zimny dreszcz przerażenia, przebiegł mu po plecach. Galopem, niczym źrebak puszczony na łąkę, popędził do pokoju, zamykając za sobą szczelnie drzwi.
Babcia Stasia, babcia- dudniło mu w głowie. Nadal był przerażony. Nie chciał myśleć o tym, co przed momentem przeżył. Trząsł się ze strachu. Ona może tu przyjść, trącić go, przydusić. Przerażony wskoczył pod koc. Skrzętnie okrywał każdy centymetr swojego ciała - Babcia Stasia!
Jak nie zaśnie zaraz to zwariuje, na pewno zwariuje!
Jak nie zaśnie zaraz to zwariuje, na pewno zwariuje!
Zdawało mu się nawet, że ulegał wyciszeniu. To było tylko złudzenie. Popadał w drzemkę.
Była delikatna, jak atłas. To wtedy, w tej najmniej nieprzewidywalnej chwili, zaskoczył ponownie.
Ten pieprzony syk, aż bolał..
Niewidoczna siła zaciskała mu na gardle pętle, niczym krawat na największą galę...
Głos nadal skrzypiał. Stawał się: Zimny, nieprzyjemny, nieziemski..
Był, jak petarda:
- Jesteś gówno wartym śmieciem! Nikt cię nie kocha skurwielu!!! Nikt, rozumiesz ??? Nikt!!! -
Nadal tu był. Czuł jego obecność, nawet wtedy, gdy ten milczał. Zapach siarki i spalenizny mieszały się ze smrodem spalonego czajnika. Niech się to kurwa wreszcie skończy!
Najgorsze, że ciągle nie mógł nic. Najchętniej ruszył by przed siebie, tak pędem przez tą jego wieś. Zgubiłby wtedy tego gnoja i może ten nigdy w życiu by go nie odnalazł??
Niech to się wreszcie skończy! Jeszcze nigdy w życiu nie pragnął tak ciszy, jak w tamtej chwili.
Takiej, jakie trwają tylko na wsi zimą, gdy okolica śpi i wiatr porusza gałęziami drzew.
Nigdy jeszcze nie pragnął tak bardzo śmierci…
Chciał usnąć na wieki. Zapomnieć o tym szepcie, zmoczonym potem strachu karku.
Zapomnieć o lęku i ucieczce pod koc. Minęło tak dużo czasu, a on nie odpuszczał.
Modlitwa- jakaś musi przecież być... Nic nie pamiętał. Nigdy jeszcze z takim bólem i wysiłkiem nie grzebał w przestrzeni umysłu, aby chociaż odkryć najmniejszy strzępek z pamięci.
Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje … „ - Zapadał się w siebie. Cisza.
Taka błoga. Zasypiał… Nie miał pojęcia ile czasu spał. Otwierał oczy. Wreszcie mógł. Mógł wstać, ruszyć ręką, przemówić i przejść pokój. Chwalić Boga - pomyślał.
Dawno nie wypowiadał tej kwestii na głos. Żył, ciągle żył…
Rozglądał się po pokoju, do którego wdzierały się zimowe promienie słoneczne.
Gdzie podział się ten pieprzony mefedron??
Nigdy, przenigdy nie chce już słyszeć tych pierdolonych szeptów szatana!!!
Na stole leżała przygotowana ścieżka na rano. Umysł ponownie budził się do życia.
Dochodziła godzina trzynasta. Nie chciało mu się gotować.
Było południe, a on już myślał o nocy. Głosy. Od kiedy się z nimi zmaga??? Grzebał w pamięci.
Od kiedy słyszał szepty? Trwało to już tyle lat….
To po tym pierdolonym, nieszczęśliwym wypadku.
Agata była wtedy w ciąży z Karolem. Razem mieszkali w Puzderku. Miał robotę w Szczecinie.
Wracał z Pomorza. Był tego dnia bardzo zmęczony, a lato i upał dawały do wiwatu.
Zobaczył na drodze młodą dziewczynę, z wystającym brzuchem. Próbowała złapać stopa.
Mogła mieć góra siedemnaście lat. Początkowo myślał, że niemowa.
Z czasem zdał sobie sprawę, że bała się rozmawiać. Była dzika, jak dziecko buszmenów, a sama nosiła w sobie potomka. Nawet adres musiał wyciągać od niej siłą, bo nie bardzo była komunikatywna . Otworzyła wreszcie usta i powoli relacjonowała, że mieszka z bratem i matką
w starej opuszczonej wiosce, oddalonej od Puzderka jakieś trzydzieści kilometrów.
Nie spodziewał się jeszcze wtedy, że to przypadkowe spotkanie, tak tragicznie odbije się na jego losie i że do śmierci będzie pamiętał o tym jednym wyczynie – do śmierci, będzie się to za nim ciągnęło. Po godzinie zjazdu w jakiś las, którego zupełnie nie znał, zatrzymali się, przed starym domem, takim, który już rzadko wpisywał się w wiejski krajobraz. Słomiany dach szklił się żółtym odcieniem w promieniach słońca. Otworzył drzwi, aby pomóc ciężarnej. Stał i patrzył, jak odchodzi w stronę domu. Zachciało mu się siku. To wtedy usłyszała rozmowę jej i brata. Dziewczyna prosiła go, aby wpuścił ją do domu. Nosiła jego dziecko. Dreszcz obrzydzenia przebiegł mu po plecach. Miał już odejść, gdy zobaczył, jak ten gnój wymierza cios w brzuch ciężarnej. To wtedy dopadł do niego i obił do nieprzytomności. Ciało gnojka wrzucił na tyły samochodu. Płacz młodej był, jak prośba o ratunek.
Sam nie wie, kiedy pojawiła się jej matka. Była tak roztrzęsiona, że wykonywał za nią telefon na pogotowie. Gdy już odjeżdżał mijał karetkę i policję. Do dzisiaj nie wie, co nim wtedy kierowało??
To była, jakaś pieruńska moc, której nie potrafił się oprzeć. W drodze do bieniszewskiego lasu wykonał połączenie do kuzyna Darka.
- Darek, potrzebuję twojej pomocy. Przyjedź do Bieniszewa nad jezioro. Zabierz ze sobą Artura.-
Gdy dotarł na miejsce, oni już tam byli. Wytargali go z samochodu. Ze strachu zdążył się mu zeszczać do auta, które cuchnęło fekaliami jeszcze przez miesiąc po całym tym wydarzeniu.
Nigdy nie zapomni tego smrodu. Chłopak skomlał o litość. Nie mógł wiedzieć, że to właśnie go najbardziej nakręcało. Działał, jak dobrze zaprogramowany automat. Wytaszczyli go z samochodu.
Do związanych nóg dowiązali sznurek z kamieniem, po czym wpakowali go na łódkę i wyrzucili na środku jeziora. Do dzisiaj nie mają pojęcia, czy ktokolwiek go szukał.
Szepty szatana pojawiły się na tydzień, lub dwa tygodnie po wszystkim. Pewnie nigdy się z tym gównem nie upora. Brał kokę, jak porąbaniec. Dźwięk telefonu odrywał go od wspomnień.
Najgorsze, że mefedron przestawał działać…. Ciągle go potrzebował.
- Przyjeżdżam, żebyś nie zachlał się w samotności!-
Krzyczał rozemocjonowany nadchodzącym Nowym Rokiem Arturek.
- Przywieź coś białego. Mam głoda -
Najgorsze co może dopaść człowieka w depresji, to czekanie. Nie potrafił sobie znaleźć miejsca. Pomieszczenie wydawało mi się przyciasne. Wyszedł przed dom. Ciszę przecinało szczekanie rozradowanego Aramisa. Gdzie sięgnął wzrokiem - pustka. Pola zimą są, jak on sam- przygnębione i opuszczone. Nie słyszał jazgotu psa. Stał i patrzył w dal.
Najtrudniej jest skończyć z samym sobą.
Kiedyś, całkiem niedawno, miał wszystko. Dzisiaj nie ma nic.
Stracił cały majątek, jego żona sypiała z facetami, których nawet nie znał, a dzieci????
Nie miał z nimi ostatnio żadnego kontaktu. Czy mógł nazywać się ich ojcem. Czy były jego dziećmi???
Powracał do przeszłości pogrążając się w szalonym smutku. (…)"




Sunday, 4 November 2018

NIEZIEMSCY

Dzisiaj temat nieco "obsrany" . 
Nie będą to warsztaty o najbardziej efektywnych metodach przewijania, bądź pudrowania. Raczej o sztuce empatii, zrozumienia i akceptacji ludzi, którzy mimo, iż za życia budzili w nas skrajne emocje, pod jego koniec są na nas skazani, bo łączą nas więzy krwi i tyłek.
Tak, właśnie tyłek  umyć trzeba. 
Nikt nie zrobi tego lepiej, jak rodzina. 
Powymądrzam się dzisiaj na temat więzów krwi. 
Matką tej filozofii, która zaczęła się rodzić w mojej głowie wczorajszego wieczora, jest polskie kino.  Na naszych oczach powstają filmy, na które warto się wybrać. Powstają perełki, których żal zwyczajnie przeoczyć, a do takich należy z całą pewnością :






" JAK PIES Z KOTEM " . 
To historia miłości braterskiej pełnej emocji, z przewagą nienawiści, gniewu, pasji i miłości. 

Bohaterami tej niesamowitej historii są bracia filmowcy Jan i Andrzej Kondriatuk. 


Wcielają się w nich wielcy naszego kina. Jednym z nich jest Roberta Więckiewicz - grający tutaj Janusza, młodszego z braci

i Olgierd Łukaszewicz, wcielający się w rolę Andrzeja. Oboje mają za sobą wojenną przeszłość, do której każdy z nich wraca na swój indywidualny sposób, 
podróże, nie te z biurem turystycznym, to raczej pełne lęku przemieszczanie się z Syberii do Kazachstanu i na końcu do Polski, mają też zupełnie odmienne wspomnienia o rodzinie...
To starszego brata, despoty i pełnego dynamiki człowieka, dopada choroba, która na długo pozostawia go niezdolnego do ruchu w łóżku, a później na wózku. 
Opieka nad nim spada na Janusza. Wkrótce okazuje się, że i Iga, jego ukochana, wymaga wsparcia i pomocy.



W postać Igi Cembrzyńskiej, żony starszego z filmowców, wciela się Aleksandra Konieczna.



Spotkałam się z tą panią na planie " Belfra" gdzie byłam tylko nędznym statystą. Dzięki temu mogłam podziwiać jej profesjonalizm na planie i sposób w jaki przygotowywała się do roli. Otoczona ludźmi, dźwiękowcami, kontemplowała w ciszy własnego skupienia. Pamiętam, że była w tym niesamowita....

To pewnie tajemnica jej sukcesu - skupienie.... 
Postać zagubionej w alkoholowym nałogu
Igi Cembrzyckiej była niezwykle przekonująca, tak bardzo, że aż chciało się ją przytulić.
Chyba nikt nie potrafił by lepiej oddać tej postaci, jak zrobiła to Aleksandra Konieczna. 







Nie mogę pominąć tutaj Beaty ( świetnie zagranej przez Bożenę Stachurę) żony Janusza. Wprowadza ona do tej historii tonę subtelności, kobiecości i oddania . 
Opiekuje się mężczyzną, jak matka, a nie żona brata.
W każdym geście: 
Karmiąc go, myjąc pod prysznicem i przewijając daje z siebie 100 procent normy i jak na prawdziwą kobietę przystało miewa trudne dni, fochy,
bo przecież nie jest Tytanem... 

Nie chcemy wierzyć, że nam, konkretnie nam, przyjdzie umrzeć, bo póki żyjemy, pragniemy wierzyć w nieśmiertelność.  Starość stanowi elementarną konsekwencja życia i właśnie ten film pokazuje, jak naturalnie odbierają ten etap  pozostający ze sobą w ciągłym konflikcie bracia. 

Film  stał się dla mnie, jak ślad po zerwanym plastrze z najgłębszej i z niezagojonej rany,z której wycieka ciągle ropa. Pokazał boleśnie, jacy jesteśmy wszyscy słabi, nadzy i ułomni.  Z pachnącego bobasa, szybko przeistaczamy się w  śmierdzącego kupą starca.

Czy stać nas dzisiaj na starość, czy stać nas na teraz  miłość???

Friday, 2 November 2018

WYGRAŁAM :)

Dziubasowa https://dziubasowo.wordpress.com/
https://dziubasowo.wordpress.com/
Cieszę się, że tak niesamowicie poprawiłaś mi humor. Jesteś kochana lepsza niż światełko w tunelu 
i to we Wszystkich Świętych. Mój Ty zniczu na platformie wirtualnej mojego prywatnego pomnika, moja ty nadziejo na lepsze poetyckie jutro, moja Ty :)
Krótko mówiąc dzięki Tobie wygrałam coś po raz pierwszy, a to więcej niż nadzieja. 
Kim jest Dziubasowa ??
To jeszcze całkiem niedawno dziewicza matka jednego dziecka, od kilku dni recydywa - matka dwójki rozrabiaków. 
W sumie nie ma suma, ale za to w swoim akwarium hoduje trójkę samców.
Dziubasowa jest chyba kobietą, wszystkie poszlaki na to wskazują, a jeżeli pominiesz płeć to pozostanie ci wybitna kreatorka niesamowitego bloga. 
Niech stanie się radość...
Dziubasowa wielkie dzięki kochana. 
Patrzysz na świat i nie wierzysz :)


Sunday, 21 October 2018

KLER

Musiałam zobaczyć ten film. 
Nie wszedł jeszcze na ekrany, a w Niemczech dudniło o nim w głównych wiadomościach. Promowano go jako film o pedofilii w polskim kościele. 
Zaniepokoił mnie fakt, że strzępią języki o pedofilii, zapominając zupełnie o " ZIMNEJ WOJNIE".
Musiałam to sprawdzić, a jak już sobie coś postanowię, to nie mam mocnych...
Nie czekałam . Natychmiast po przyjeździe do kraju odwiedziłam kino...
Rozczarowałam się!
Dokładnie. 
Powinniście sami to zobaczyć, bo według mnie i w moim subtelnym odczuciu, to nie był film jedynie o pedofilii w kościele. Dotykał dużo głębszych zakamarków duszy człowieka, a nie tylko księdza.Po obejrzeniu Róży, tegoż reżysera, którą ciągle miałam w pamięci wiedziałam, 
że Smarzowskiego stać na wiele. 
Nie zawiodłam się !

Film potęga. Od pierwszego kadru pokazuje, jak ważna w życiu jest świadoma decyzja, dojrzałość i odwaga.
Ekranizacja łączy historię trójki duchownych. 
Pokazuje ile pozostaje w nich z człowieka w obliczu zagrożenia.  
Brak odwagi, zakłamanie rodzi patologię.
Cóż niektórzy wybierają tę drogę, nawet opływając we władzę i mamonę.


Arkadiusz Jakubik rewelacyjnie wczuł się w rolę księdza oskarżonego o pedofilię. Wieś pragnie wierzyć w to, 
co chce w nim zobaczyć. Odrzuca prawdę
Po obu stronach barykady są ludzie. Każdy z nich indywidualnie topi się we własnej egzystencji. 
Żyć musi każdy, ale nie każdemu jest  dane
trafić na właściwą ścieżkę. 
Rodzina w której wszyscy piją, zapomina o synu. Przypominają sobie o nieletnim 
dopiero, gdy obierają sobie jednego wroga: 
księdza- domniemanego pedofila. 

Chcą wierzyć, że skrzywdził ich dziecko bardziej, niż oni sami, którzy ściągali go na dno dzień po dniu...  
Znakomita rola. Bohater nie jest tylko księdzem. 
To przede wszystkim odważny mężczyzna, człowiek o wielkim sercu, który  w pokorze zmierza się z własną przeszłością, rozkładającą się przeogromnym cieniem 
na całym  jego dotychczasowym życiu. 
Ból i cierpienie zaprowadziło go do seminarium. 
Czy człowiek kochający dzieci, uczulony na ich cierpienie, z przerośniętą empatią i wrażliwością 
może okazać się pedofilem ???

Mój ulubiony duet : Robert Więckiewicz i Joanna Kulig. Kto z nas nie staje na rozstaju dróg, nie popełnia błędów, kto z nas przyjmuje na klatę odpowiedzialności?
Szacunek dla aktorów za znakomitą kreację prostej wiejskiej dziewczyny i księdza alkoholika, który pogrąża się w nałogu. 
Nieoczekiwanie ratuje go ciąża dziewczyny.
Trudno jest rzucić wszystko, gdy jedyną umiejętnością nabytą w życiu jest spowiedź święta. 
Opuścić parafię ???

Czy film jest o patologii ???
W którym domu jej nie ma???
Rzuć kamień jeżeli jesteś aniołem,
rzuć i rozbij mu głowę !

Pojawia się też postać cwaniaka, który za wszelką cenę pragnie uciec do Watykanu.
Niezastąpiony w tej grze Jacek Braciak: Kombinator 


Nie mogę pominąć pana Janusza Gajos, perfekcyjnego odtwórcy kanalii.




Uwielbiam filmy z wymiarem.
Takich po których długo myślę, analizuję i pragnę obejrzeć jeszcze raz, a na ten 
z pewnością wybiorę się ponownie.
Zapewniam Was kochani, iż pedofilia 
nie jest jedynym tematem w tym filmie. 
To film o odwadze i trudnych decyzjach. 
To film o każdym z nas, bo kto z nas nie chciałby na pewnym etapie swojego życia, tak zwyczajnie z niego zwiać, aby nie pozostawić po sobie brzydkiego śladu istnienia ??


Monday, 15 October 2018

SKRUCHA


PRZEPRASZAM NAJMOCNIEJ, ŻE TAK BARDZO I NIESPODZIEWANIE ZNIKNĘŁAM Z
ŻYCIA I BLOGA. 
Wyjazd zmusił mnie do przewartościowania całego życia, a również i pasji, jaką jest pisanie tego bloga,
bo przecież nie robię tego dla pieniędzy. 
Miejsce w którym przebywałam nie obfituje w zasięg i wifi. Wytrzymałam przetrwałam.
Zdałam sobie sprawę, że z pasją człowiek się już rodzi, ale żeby ją odkryć potrzebuje czasu, ciszy i możliwości poznania samego siebie i najważniejsze : POLUBIENIA. Starość w moim przypadku jest absolutnie pożądana, bo nastąpiła w najlepszym momencie,  w czasie, kiedy wreszcie się polubiłyśmy i zaakceptowałyśmy JA I JA :)

Zgadza się, jestem inna. W tej kwestii nie będziemy się sprzeczać, ale przecież żyję po to, aby sprawiać sobie przyjemności, a nie otoczeniu i przede wszystkim 
RAZ NA JAKIŚ CZAS POCZUĆ SIĘ SZCZĘŚLIWĄ
Nadmiar tego stanu nie jest pożądany, usypia instynkt przetrwania.
Czasami i po gębie trzeba dostać, żeby zatęsknić do pudru.

NIE BĄDŹ JAK WSZYSCY
Wracając do kluczowego słowa pasja, to nie rozstaję się z książkami. Katarzyna Bonda wpisała się zaraz po Żulczyku w grono ulubionych pisarzy. 



Znalazłam tutaj wszystko czego szukałam: 
Spory kawałek akcji, historię zahaczającą o naszą 
PRL- owską realność, gangsterkę i zakończenie, 
którego nigdy bym się nie spodziewała. 
Powieść zawiera sporo wątków. Odniosłam wrażenie, że jeden z nich dotyczący życia mafii, poniekąd dotykał Masy, gangstera, który sam sobie stworzył legendę na kartkach własnej biografii.


 Pani Katarzyna zrobiła to fenomenalnie. 
Zniknęłam tuż za Saszą, śledząc jej poczynania i podglądałam życie agentki. 
Konkluzja nasunęła się mi jedna, aby przetrwać i nie dać się życiu, które nie raz próbuje przerobić nas na asfalt, należy mieć oczy szeroko otwarte i podążać za instynktem przetrwania. 

Byłabym wredna, gdybym nie napomknęła o kolejnej potędze pióra, jakim jest pan Remigiusz Mróz.


Rewelacyjny thriller, pokazujący niebezpieczny świat związku. Dwie kochające się osoby, żyją ze sobą od lat, a tym czasem okazuje się, że jedna z pary pozostaje na zawsze nieodkrytą zagadką. Nie będę zdradzać szczegółów, bo zabiłabym przyjemność odkrywania tej historii, tak kartka po kartce, literka po literce...
Mróz w swojej książce w dyskretny sposób przemyca filozofię Platona, jakże bliską dzisiejszym czasom, w których zapominamy o sensie życia. 
Kupujemy pieniądze. SPRZEDAWCĄ JEST BANK. 
Kupujemy marzenia o wolności, o domu, który spłacamy i niezauważalnie stajemy się niewolnikami transakcji kredytu, bo nie robimy niczego innego, jak bez przerwy zamartwiamy się o spłatę, kolejny dzień i pogoń za pracą. Stajemy się niewolnikami marzeń.
pozbawiamy się wolności....
Życie łamie nam skrzydła, robiąc z nas upadłych aniołów .

Tymczasem dzisiaj ma nadejść przesyłka z kolejnym książkami.
W oczekiwaniu na nią:


I  ZROBIĘ SOBIE KOLEJNY MALEŃKI TATUAŻ


Zaraz po tym fakcie wybieram się na moją leśną drogę, aby przebiec piec kilometrów - więcej dzisiaj nie dam rady. 
W razie jakbym zaginęła i nie powróciła na czas do domu to szukajcie mnie tutaj





Tymczasem znikam, bo czas zaiwania, a ja mam tyle do zrobienia :)
A Wy :










https://londynsrondyn.blogspot.com/

https://londynsrondyn.blogspot.com/


TO MOJE KOLEJNE DZIECKO

JESTEM Z NIEGO TAKA DUMNA

https://draft.blogger.com/blogger.g?blogID=7017248962950779634
#posts

Na potwierdzenie tego faktu, wystawił narząd na zewnątrz, tak, aby mogła mu się dokładnie przyjrzeć. To co odstręczało ją od chirurgii, to właśnie ekshibicjonizm.

- Możesz go schować – Bąknęła zniesmaczona.

- Nie podoba ci się ?-

- Skądże znowu. Nie znam się na obciętych językach – Odpowiedziała zgodnie z prawdą. Po ostatnim stwierdzeniu obydwoje gruchnęli trudnym do opanowania śmiechem.

https://londynsrondyn.blogspot.com/

BYĆ JAK BUKOWSKI

Poznałam go przez kogoś kto, tak dzisiaj mi się wydaje, utożsamiał się z nim.Dostał nawet ode mnie 3 książki w prezencie, a każda po 50 z...